Przejdź do treści

Jura z Krakowa

Ojców na jeden dzień, Ogrodzieniec osobno: dojazd z Krakowa bez zaliczania wszystkiego

Z Krakowa na Jurę jedzie się krótko w kilometrach i długo w decyzjach. Najbliżej jest Ojców. Ogrodzieniec dokładasz tylko wtedy, gdy świadomie rezygnujesz z połowy dnia na drogę.

Co jest blisko, a co tylko „na Jurze”

Z Krakowa naturalny cel to Ojców, Ojcowski Park Narodowy, Pieskowa Skała i Maczuga Herkulesa. To południowy kraniec Jury. Da się tu być przed południem i wrócić na kolację, jeśli nie dokładam zamków pod Zawierciem.

Zamek Ogrodzieniec leży wyraźnie dalej, koło Ogrodzieńca i Podzamcza. Ludzie z Krakowa często chcą „przy okazji” zobaczyć i Ojców, i Ogrodzieniec. W praktyce drugi punkt oglądasz zmęczony, z parkingu, z dzieckiem, które już śpi. Wybierz jeden motyw. Albo wąwóz, albo ruiny na północy.

Dojazd

Na Ojców jedzie się przez północne dzielnice Krakowa w stronę Skały. W sobotni poranek bywa płynnie. W niedzielę wieczorem, gdy wszyscy wracają, korek zaczyna się wcześniej, niż sugeruje mapa o ósmej rano. Wyjedź wcześniej albo zostań na noc w dolinie i wracaj w poniedziałek.

Autem masz elastyczność. Bez auta sprawdzaj autobusy do Skały i Ojcowa w dniu wyjazdu, bo kursy się zmieniają. Ogólne zasady: Jura bez samochodu. Nie obiecuję tu konkretnego numeru linii. Rozkład sprzed roku jest gorszy niż brak rozkładu.

Parking w Ojcowie w sezonie i w złotą jesień zapełnia się przed południem. Park narodowy ma własne zasady postoju. Nie zastawiaj pobocza „na chwilę”. To kończy się mandatem i złą opinią o całym wyjeździe, który poza tym był udany.

Jeden dzień z Krakowa

Wersja, którą polecam znajomym: rano Dolina Prądnika, krótko, bez próby przejścia wszystkiego. Potem Pieskowa Skała, jeśli kasa jeszcze działa, i Maczuga jako punkt, nie jako osobna wyprawa. Obiad albo powrót. Koniec.

Wersja ambitna: tylko Ogrodzieniec, bez Ojcowa. Wtedy jedziesz na północ od razu, nie „zahaczasz” o park, bo zahaczenie zjada godzinę, a na zamku zostaje ci bieg. Szlak Orlich Gniazd tłumaczy, czemu kolejność ma znaczenie.

Z dzieckiem zostań przy Ojcowie. Dwa zamki i pustynia to plan dorosłych, którzy lubią siedzieć w aucie. Jura z dzieckiem.

Willa Pod Łokietkiem w dolinie, baza noclegowa z Krakowa

Zdjęcie: willa w Ojcowie, fot. LuzynaS, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.

Nocleg, gdy zostajesz

Jeśli chcesz rano być w dolinie, śpij w Ojcowie. Hotel pod Łokietkiem i Hotel pod Kazimierzem stoją we wsi. Wieś jest mała. W długi weekend rezerwuj wcześniej. Spanie w Krakowie i wyjazd o szóstej też działa, ale wtedy cały urok „blisko” znika, bo wstajesz jak do pracy.

Noc pod Ogrodzieńcem ma sens tylko wtedy, gdy drugi dzień też jest na północy: Mirów, Bobolice, może pętla. Inaczej rano i tak jedziesz godzinę w złą stronę względem domu. Zestawienie: gdzie spać przy zamku. Lista: noclegi.

Jesień, zima, deszcz

Jesienią Ojców z Krakowa jest najlepszym krótkim wyjazdem na Jurę. Mgła w dolinie, mniej ludzi w tygodniu, dzień jeszcze nie tak krótki jak w grudniu. Jura jesienią.

Zimą z Krakowa wolę Pieskową Skałę niż skałki koło Kroczyc. Jest dach, jest krótszy dojazd, jest mniej pokusy, żeby „jeszcze ten jeden szlak”. Jura zimą. Gdy leje, nie idź na grzędę. Zostań przy zamku z wnętrzem albo skróć dolinę. Jura gdy pada.

Film

Film o Ojcowskim Parku Narodowym pokazuje dolinę, skały i skalę miejsca. Przyda się, zanim obiecasz rodzinie pięć punktów programu.

Czego nie robić

Nie wstawaj o piątej, żeby „zaliczyć Orle Gniazda” i być z powrotem na Kazimierzu na szesnastej. To jest przepis na trzy parkingi i zero spokoju. Kraków ma tę przewagę, że południe Jury jest blisko. Użyj tej przewagi. Zostaw Ogrodzieniec na osobny dzień albo na nocleg.

Punkty na mapie. Zamki: zamki. Atrakcje: atrakcje. Weekend, jeśli dokładasz drugą noc: Jura na weekend.

Co zabrać na dzień z miasta

Z Krakowa łatwo wyjechać w tym, w czym się siedzi w kawiarni. W dolinie to błąd od października, a w lipcu też, gdy zejdzie deszcz. But, który znosi błoto. Cienka kurtka. Woda. Coś do jedzenia, bo bar przy szlaku potrafi być zamknięty w tygodniu poza sezonem, a ty stoisz wtedy z dzieckiem i z dobrym widokiem, który nie zastępuje obiadu.

Gotówki nie musisz wozić „na wszelki wypadek” w dużych kwotach, ale nie zakładaj, że każdy parking i każda kasa przyjmie tylko telefon. Sprawdź to na stronie obiektu. My tu cen nie podajemy.

Pies i park

Jura z psem jest potrzebna właśnie przy wyjeździe z Krakowa, bo Ojcowski Park Narodowy kusi bliskością, a zasady wejścia ze zwierzęciem nie są takie jak na łące pod miastem. Ruiny na północy rządzą się innym regulaminem niż park. Nie przenoś zgody z jednego miejsca na drugie.

Jeśli jedziesz we dwoje i bez planu „zaliczenia”, Jura we dwoje lepiej pasuje do Ojcowa niż do gonitwy przez pięć zamków. Jeden wąwóz, jeden zamek z dachem, powrót, zanim Kazimierz się zatka. To jest wyjazd, który da się powtórzyć w środę, nie tylko w długi weekend.

Drugi dzień, jeśli zostajesz

Zostań w Ojcowie albo przenieś się pod Ogrodzieniec, ale nie rób obu baz w jedną noc „bo i tak jesteśmy na Jurze”. Przeprowadzka między doliną a Podzamczem zjada południe. Albo dwie noce w jednym miejscu i krótkie wyjazdy, albo jedna noc i uczciwy powrót do Krakowa.

Z Ojcowa da się jeszcze podejść pod Maczugę Herkulesa bez dokładania Ogrodzieńca. Z Podzamcza da się zejść na pętlę albo pojechać na Mirów. Wybierz jedną parę miejsc. Trzecie dokładaj dopiero wtedy, gdy pierwsze dwa naprawdę się znudziły, a do zmroku zostały dwie godziny światła, nie dwadzieścia minut.

Powrót do Krakowa

W niedzielę po piętnastej droga od północy bywa wolniejsza niż rano w drugą stronę. Jeśli musisz być w mieście na konkretną godzinę, wyjedź z Jury wcześniej, niż mówi optymistyczna mapa. Zamek nie ucieknie. Korek na wlocie do miasta tak, i właśnie on psuje wspomnienie dnia, który do piętnastej był udany.

Jesienią wracaj przy świetle. Zimą tym bardziej. Latem możesz zostać dłużej, ale parking w Ojcowie i tak lepiej opuścić, zanim wszyscy wpadną na ten sam pomysł o tej samej godzinie.

Jedzenie i kasa

W Ojcowie i przy Pieskowej Skale gastronomia żyje sezonem. We wtorek w listopadzie nie licz na pełny wybór. Weź kanapkę. Przy Ogrodzieńcu w sobotę wybór jest większy i kolejka też. Zapłać za parking tam, gdzie jest kasa, zamiast kombinować na poboczu. Mandat kosztuje więcej niż bilet, a psuje dzień szybciej niż deszcz.

Jak chcesz drugi motyw, nie dokładaj go tego samego popołudnia. Wróć do Krakowa, prześpij, jedź innego dnia na północ. Dwa osobne wyjazdy z tego miasta są lepsze niż jeden zlepiony. Ojców zostaje blisko. Ogrodzieniec też nie ucieknie.

Polecane miejsca