Przejdź do treści

Szlak Orlich Gniazd w jeden dzień i w dwa

Kolejność zamków, kiedy skracać plan i jak nie spędzić dnia w aucie

Szlak Orlich Gniazd da się przejechać w jeden dzień albo rozłożyć na dwa. W jeden dzień zobaczysz zamki z parkingu i jeden, może dwa, na spokojnie. W dwa dni masz szansę zejść ze skały przed zmrokiem i jeszcze zjeść.

Co to jest ten szlak

Szlak Orlich Gniazd łączy warownie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, od strony Krakowa w stronę Częstochowy. Wersja piesza i rowerowa nie pokrywają się metr w metr z objazdem samochodem. Ludzie mówią „szlak”, a mają na myśli listę zamków: Ogrodzieniec, Bobolice, Mirów, Pieskowa Skała, czasem Olsztyn i dalsze ruiny, których na tej stronie jeszcze nie opisujemy jako osobnych haseł.

Jeśli jedziesz pierwszy raz, nie zaczynaj od „całego szlaku”. Zacznij od dwóch punktów, które naprawdę wejdziesz. Reszta może poczekać. Mapa punktów, które już tu są: mapa. Lista warowni: zamki.

Zamek Bobolice, odbudowana warownia na skale

Zdjęcie: zamek w Bobolicach, fot. Jakub Hałun, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.

Jeden dzień samochodem

Realny dzień, bez bohaterstwa, wygląda tak. Rano Zamek Ogrodzieniec w Podzamczu, zanim parking się zapełni. Półtorej do dwóch godzin na górze wystarczy, żeby obejść ruiny, a nie tylko zrobić zdjęcie z dołu. Potem albo para Mirów i Bobolice, albo zjazd na południe do Pieskowej Skały i Maczugi Herkulesa.

Nie łącz w jednym dniu Ogrodzieńca, Mirowa, Bobolic i Ojcowa, jeśli chcesz wejść do każdego. Droga między Ojcowem a Ogrodzieńcem zjada czas, którego na zamku potem brakuje. Wybierz północ albo południe. Północ: Podzamcze, Mirów, Bobolice. Południe: Ojców, Pieskowa Skała, ewentualnie krótki odcinek Doliny Prądnika.

Start ma znaczenie. Z Krakowa naturalny jest Ojców. Z Katowic i Częstochowy bliżej na Ogrodzieniec. Osobne opisy dojazdu: Jura z Krakowa, Jura z Katowic, Jura z Częstochowy.

Jeden dzień pieszo

Pieszo „cały szlak” w jeden dzień nie istnieje, chyba że biegniesz i omijasz zamki. Sensowny dzień to pętla wokół Ogrodzieńca albo odcinek doliny w parku. Jura pieszo zbiera krótsze wyjścia. Jeśli chcesz iść dłużej, rozłóż to na nocleg, nie na heroiczny marsz z powrotem po ciemku.

Dwa dni

Dzień pierwszy: baza w Podzamczu albo w Ogrodzieńcu. Rano zamek, po południu pętla albo zjazd na Mirów, jeśli nogi jeszcze chcą. Noc na miejscu. Poziom 511, Gościniec Pod Lilijką i Pokoje przy Zamku stoją przy zamku. Przy Bobolicach nocuje się w Hotelu Zamek Bobolice, co ma sens, jeśli drugi dzień zaczynasz właśnie tam, a nie wracasz pod Ogrodzieniec.

Dzień drugi: Bobolice i Mirów, albo przerzut na Ojców, jeśli pierwszy dzień był tylko Podzamczem i nie chcesz trzeciego zamku o tym samym charakterze. Dwa dni północnych zamków są spójne. Dzień na północy i dzień w Ojcowskim Parku Narodowym też są spójne. Mieszanie trzech regionów w cztery godziny nie jest.

Gdzie spać, jeśli zostajesz: gdzie spać przy zamku. Pełna lista: noclegi.

Rowerem

Rowerowa wersja szlaku jest długa. Z Częstochowy w stronę Krakowa ludzie robią ją w kilka dni, nie w jedno popołudnie. Na tej stronie jest opis Szlaku Orlich Gniazd rowerem jako konkretnej trasy, nie jako mitu. Jura rowerem mówi, czego się spodziewać: szuter, krótkie podjazdy, wiatr na otwartych odcinkach.

Film poniżej to przejazd szlakiem w wersji rowerowej, nagrany w 4K. Traktuj go jako podgląd terenu, nie jako rozkład jazdy. 200 kilometrów z przewyższeniem to nie jest plan na sobotę z dzieckiem.

Drugi film pokazuje zamki z perspektywy jednodniowego wyjazdu. Przydaje się, zanim ułożysz własną kolejność.

Kolejność, która się broni

Od północy: Ogrodzieniec, potem Mirów, potem Bobolice. Stoją w jednej linii i nie wracasz tą samą drogą przez pół województwa. Od południa: Ojców, Pieskowa Skała, Maczuga, i koniec. Dokładanie Ogrodzieńca „bo już tu jesteśmy” oznacza powrót po zmroku.

W sezonie, w sobotę, jedź na Ogrodzieniec najwcześniej jak możesz. Po dziesiątej parking w Podzamczu bywa loterią. W tygodniu luz jest większy. Jesienią i zimą skracaj listę jeszcze bardziej: Jura jesienią, Jura zimą.

Czego nie obiecywać dzieciom

„Pięć zamków” brzmi jak przygoda i kończy się drugim dziedzińcem, na którym nikt już nie chce wysiadać. Jedne ruiny na poważnie i jedne na krótko to uczciwy dzień. Jura z dzieckiem. Pies na szlaku to osobna sprawa regulaminów: Jura z psem.

Bilety i godziny sprawdzaj w dniu wyjazdu na stronie obiektu. Nie wpisujemy cen, bo zmieniają się sezonowo i tekst by kłamał po miesiącu. To samo dotyczy tego, czy danego dnia otwarte jest wejście na wieżę albo czy odcinek między zamkami jest błotnisty po deszczu: Jura gdy pada.

Jeśli masz weekend, a nie jeden dzień, szkielet jest w tekście Jura na weekend. Miejsca, od których warto zacząć klikaniem: atrakcje, miejscowości, trasy.

Jak nie spalić dnia na drodze

Szlak na mapie wygląda jak linia. W aucie to seria zjazdów do wsi, parkingów i nawrotów, gdy brama jest nie tam, gdzie sugerowała aplikacja. Zanim ruszysz, otwórz mapę i zostaw na niej trzy punkty, nie dwanaście. Resztę wyłącz. Inaczej telefon będzie co chwilę proponował „jeszcze tylko osiem minut”, a te osiem minut pomnożone przez cztery zamki zjada całe zwiedzanie.

Jedzenie bierz ze sobą albo zaplanuj konkretną miejscowość, nie „coś po drodze”. Po drodze bywa zamknięte we wtorek poza sezonem. Głód o czternastej na parkingu psuje ocenę zamku, który sam w sobie był w porządku.

We dwoje szlak działa lepiej jako dwa dni z nocą niż jako maraton. Jura we dwoje. Z psem sprawdzaj obiekt po obiekcie. Jura z psem. Bez auta nie próbuj „szlaku” w znaczeniu wszystkich zamków. Zrób jeden dojazd i jeden zamek. Jura bez samochodu.

Na koniec rzecz, którą ludzie odkrywają za późno: drugi zamek tego samego dnia prawie nigdy nie jest tak dobry jak pierwszy, chyba że pierwszy był krótki. Zostaw sobie apetyt. Orle Gniazda nie znikną między sobotą a następną sobotą.

Polecane miejsca